jaki ładny pstryczek. że blog działa, że celulit mózgu jeszcze nie uciska.
skomentuj (1)
Z natury jestem optymistą, a także ze świadomego rozeznania i wyboru, albowiem optymizm jest trudniejszy. Nie sztuka jest być pesymistą,uniwersalność gówna jest rzeczą najlatwiejszą do zauważenia, prawdziwym honorem jest umieć zaprzeczyć wszechpotężnemu doświadczeniu.
(Tyrmand, "Dziennik 1954")
[rączkami, nóżkami, języczkiem.]
Jest punkt krytyczny, którego unikanie to główny podstawnik we wszystkich równaniach o związkach, o zależnościach, relacjach bliskich i wnikających w tkankę podskórną jak w materiał chłonący najmniejsze pyłki, po których powstają największe ślady widoczne z odległości kilku stóp, szorstkie na odległość dłoni i palców, ust przytkniętych do szyi, gdzie pulsuje tętnica, krąży gwałtownie krew, utleniając mózg i niepodważalnie zaznaczając, że jeszcze jutro, pojutrze, później. Jest punkt krytyczny do którego odwołuję się i, który usprawiedliwia moją nie przyswajalność oraz sumaryczność niedoskonałości.. co daje nam sprzeczność już i na wstępie, ale.
Wszystko jest czasowe, bo staje się tak, że nagle już pojawianie się, przebywanie, czy coś, to niejaka trudność – wcale nie na minus, właśnie, tak by za prosto było i teraz rzuć mi mięsem w twarz, za unikanie dosłowności, a ja i tak będę mieć wyjebane. Na to i tamto, i siamto.
Zwielokrotnienie intensywności dopełnia kurewskość takiego układu, bo kiedy nie prowadziłam swojego blogaska to działy się rzeczy, uwaga, banalne, działy się pięknie.
Tyle.
Od kilku miesięcy mam zmieniona perspektywę, która z banalności przeszła w wielkość o nadprogramowej ilości włosów na szczotce, choć miała nie, powtarzając za prof. pe, no ale.
Ale.
Taka żałość we mnie, że tak właśnie, a nie inaczej, i dlaczego?
(szpital mode on)
No i wiesz, przestraszona jestem.
(potem: bedzie mnie wiecej)